Pies w samochodzie

Moja suka nienawidzi samochodu. Nie za bardzo mogę cokolwiek na to poradzić. Wszystko było w porządku, do momentu, gdy nie pojechałyśmy samochodem na operację do kliniki. Było to blisko rok temu, a od tej pory zdarza się jej trząść jak osika, jak tylko zostanie włożona (wepchnięta?) do auta. I niech mi ktoś powie, że psy nie pamiętają, co się zdarzyło wczoraj – jasne!

Mówi się trudno, na razie chyba nic nie zdziałam w tym temacie. Na szczęście młoda przepada za jazdą pociągiem (tylu nowych, pachnących ludzi! Tyle rzeczy do zjedzenia na podłodze!), więc nie jest to jakiś wielki problem. Tak czy siak czasami samochodem się przemieszczamy, a wtedy wypadałoby jakoś zadbać o jej bezpieczeństwo. Moje też, przy okazji. Ostatnio, gdy jechałyśmy we dwie wylazła mi najpierw na kolana, a później na kierownicę. Mogło się skończyć nieciekawie. Zrobię więc szybki przegląd akcesoriów dla psa podróżnika.

Niestety w Polsce nie ma przepisów prawnych, które regulowałyby kwestię psów podróżujących samochodem. Wypada więc liczyć tylko na zdrowy rozsądek ludzi.

Najlepiej, jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami samochodu kombi (ja niestety nie jestem). Wtedy właściwie problem mamy z głowy: wystarczy zamontować kratkę odgradzającą kabinę od bagażnika i załadować psa do środka. Krata nie jest droga, no i raczej nam się nie zniszczy. Tutaj przykładowa krata (104,9 zł)

W ofercie są też siatki, którymi zabezpieczyć możemy przednie siedzenia. Kosztują grosze (2190 groszy konkretnie ;) ), ale jak tak na nią patrzę, nie mogę oprzeć się przekonaniu, że młoda poradziłaby sobie z nią w minutkę. Bagażnik albo siedzenia możemy wyłożyć specjalną antypoślizgową matą ochronną. Fajna rzecz, ale chyba nie za tą cenę (129 zł).

Ja chyba ze względu na rozmiary młodej oraz ograniczenie jej pola manewru ;) zdecyduję się na pasy bezpieczeństwa. Nie skłamię, że cena nie gra roli (29,8 zł). Pasy są chyba w ofercie większości firm produkujących akcesoria dla psów: ma je Chaba, Trixie, Ferplast…

Jeśli ktoś ma zasobny portfel, może wybrać szelki samochodowe znanej firmy Hunter.

Ufff… żeby to był koniec samochodowych kłopotów. Do tego niestety dochodzi u nas też choroba lokomocyjna, która (na szczęście) objawia się tylko nadmiernym ślinieniem. Ogólnie stawiam na pociągi, chociaż nigdy bym się po sobie nie spodziewała, że tak powiem :) .

PS

Pamiętajmy, psy nie lubią samochodów zwłaszcza latem!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brak powiązanych wpisów.

Skomentuj

© agencja interaktywna Artweb-Media | Chcę za darmo | Kocham Koty | Lotnicze Podróże |  Zgłoś nadużycie